- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -Cyc wrote:
> Czesc,
> No wlasnie.
> Pytanie zasadnicze: Czemu bardziej poswiecic uwage: Marsowi czy
> Ksiezycowi?
> Pytanie wazne, bowiem w zwiazku z potencjalna misja zalogowa na
> Marsa (do roku 2018) powstaja rozne mniejsze i wieksze spiecia
> pomiedzy naukowcami. A spiecia te orbituja wokol pytan typu: Czy
> warto ryzykowac misje na Marsa, skoro nie opanowalismy jeszcze
> Ksiezyca? Czy warto wykorzystac projekt Mars Direct Bob'a Zubrin'a,
> projekt niebywale tani i jednoczesnie mogacy sie doczekac szybkiej
> realizacji. Czy nie lepiej skupic uwagi (na razie) na orbitalnej
> stacji Alpha, a dopiero pozniej myslec o wydatkowaniu pieniedzy na
> bardziej skomplikowane projekty.
> Ciekawi mnie jaka jest Wasza opinia, czy lepiej wykorzystac najpierw
> mozliwosc szybkiego zadomowienia sie na Ksiezycu, tj. zbudowania
> tam przynajmniej nieduzej bazy naukowej, czy tez lepiej od razu
> wskoczyc na orbite Marsa i stamtad bezposrednio ku jego
> powierzchni, aby w nastepstwie rozpoczac na serio budowe
> kompleksowej placowki badawczej wg sukcesywnej strategii Zubrin'a
> (czyli budowania bazy na zasadzie klockow LEGO), podarowujac
> sobie jednoczesnie na pewno latwiej dostepny Ksiezyc.
> Zdaje sobie sprawe, ze obie kwestie maja i plusy i minusy typu:
> Brak atmosfery na Ksiezycu, ale latwy dostep do jego powierzchni
> (odleglosc)
> Atmosfera na Marsie (przyszly terraforming), ale znacznie wieksza
> odleglosc od Ziemi w stosunku do Ksiezyca
Obszerna analize problemu "Mars czy Ksiezyc" przeprowadza Zubrin
w swojej ksiazce, niedawno wydanej po Polsku:
R. Zubrin & R. Wagner, "Czas Marsa - Dlaczego i w jaki sposob
musimy skolonizowac Czerwona Planete", Proszynski i S-ka,
Warszawa 1997 (tyt. oryg. "A Case for Mars").
Mnie jego wywody przekonuja. W skrocie, m.in.:
- Koszt energetyczny wyslania misji na Marsa wg jego projektu jest
niewiele wiekszy od lotu na Ksiezyc, tylko czas lotu jest znacznie
dluzszy (przy wykorzystaniu trasy lotu zblizonej do
najekonomiczniejszej orbity transferowej Hohmanna;
przy wspolczesnej technice rakietowej i tak sie nie da
doleciec wiele szybciej, poza tym orbita Hohmanna jest
trajektoria bezpieczna - w razie jakiejs awarii
uniemozliwiajacej ladowanie na Marsie, statek sam
wraca z powrotem w poblize Ziemi).
- Koszt finansowy jest zblizony, jesli sie wykorzysta kluczowy
element projektu Zubrina - produkcje paliwa [metan/tlen] na powrot
(i na jezdzenie po Marsie) na samym Marsie, zamiast wozenia go
z Ziemi (na Marsa wystarczy zawiesc wodor, stanowiacy tylko 5%
masy paliwa). Pozniej nawet wodoru mozna nie wozic,
gdy sie znajdzie na Marsie wode i zalozy odpowiednie instalacje
do jej elektrolizy oraz do produkcji paliw z wody
i dwutlenku wegla. Wode zreszta mozna tez ekstrahowac
z atmosfery Marsa, choc wymaga to wiekszego wydatku
energii i troche skomplikowanych instalacji, bo jest jej tam malo.
Ogromnie polepsza to stosunek mas dla rakiet na Marsa.
- Mars posiada wiele latwo dostepnych surowcow i substancji -
dwutlenek wegla w atmosferze (do produkcji paliwa i tlenu),
wode (w atmosferze i pod gruntem - w tym najprawdopodobniej
cieple zrodla glebinowe, dajace i wode i tania energie!),
rudy metali (wymagajace do koncentracji procesow geologicznych,
ktore zachodzily na Marsie, ale nie zachodzily na Ksiezycu).
Stad budowa i utrzymanie baz na Marsie bedzie znacznie
latwiejsze i tansze - z Ziemi wystarczy wozic zaawansowana
technologie, wiekszosc surowcow mozna wydobywac na miejscu.
Z Ksiezycem jest tu znacznie gorzej (zob. jeszcze nizej).
- Rakieta i inne moduly potrzebne do jego projektu wypraw
marsjanskich (a wykorzystujace wiele gotowych elementow,
w tym z promu kosmicznego) rownie dobrze moga sluzyc
do wypraw Ksiezycowych.
- Pozniejsze bazy na Ksiezycu odniosa spore korzysci
ze zdobycia uprzednio Marsa -
transport surowcow brakujacych
na Ksiezycu jest tanszy z Marsa niz z Ziemi!
-- Zenon Kulpa