Zenon Kulpa wrote:
[...]
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> > ???? Chyba cos nie tak. Przeciez jezeli do najblizszej gwiazdy
> > mamy 4.2 lata swietlnego, to jest to odleglosc, ktora sie przebywa
> > w 4.2 lecac z predkoscia swiatla. I dla zalogi, ktora poleci
> > nie ma znaczenia czy to bedzie bliskie c, czy nie.
> > Jezeli to bedzie 0.5c to doleca w 8.4 lata, jezeli 0.9c to 4.6 lata.
> > Ale NIE bedzie to mniej.
> > Z gory uprzedzam pytania o efekt wolniejszego plyniecia czasu dla szybko
> > poruszajacych sie obietkow. Ale wolniejszego wzgledem tych, ktorzy
> > zostana na Ziemi. Na Ziemi uplynie powiedzmy 20 lat, ale dla tych co
> > w rakiecie nie da sie nic przyspieszyc.
> Tu sie Pan myli. Przy szybkosci bliskiej c, w locie dajmy na to
> do tej Alfy, na Ziemi uplynie te 4 lata z hakiem,
> a dla astronautow w statku znacznie mniej, w granicy
> dla szybkosci =c, dla astronautow bedzie to czas =0.
> Pomijam tu czas rozpedzania i hamowania;
> jak znajde wzor, bo gdzies mi sie zadzial, podam zaleznosc czasu
> ziemskiego i czasu zalogi dla stalego przyspieszenie =1g
> przez cala droge [pol drogi przespieszanie, pol drogi hamowanie],
> w zaleznosci od odleglosci podrozy.
Hmm, chyba kazdy z nas troche inaczej rozumie teorie wzglednosci. :))
Wg. Pana wyglada to tak:
A wiec wsiadam w rakiete, wlaczam silnik (pomijam czas potrzebny na
przyspieszenie), podrozuje w predkoscia nieskonczenie bliska c i po
nieskonczenie krotkim czasie jestem gdzie tylko chce.
Acha, wiec w takim razie skoro swiatlo potrzebuje 4 lata swietlne, na
pokonanie tej odleglosci, a ja 0 wiec moge przeniesc informacje o tym,
ze cos sie stalo na Ziemi w czasie bliskim zero, np. zdjecie i czekac
sobie na Alfa Centauri, az obraz tego wydarzenia do mnie dotrze za 4
lata? Czyz to nie podroze w czasie???
Jako pewnik musimy przyjac, ze w kazdym ukladzie odniesienia predkosc
swiatla musi wynoscic c, i ze nic nie
test w stanie poruszac sie
szybciej od swiatla, nic - a wiec rowniez informacja.
Wg. mnie to wyglada tak.
Robiono proby ze na odrzutowiec pakowano zegar atomowy i samolot sobie
latal, a kiedy wyladowal to sie okazywalo, ze sie spoznia w stosunku do
Ziemskiego. Podkreslam 'w stosunku'
Dla tamtego zagara czas plynal normalnie. Musial plynac normalnie.
Gdybysmy wyslali z Ziemi rakiete, ktora by caly czas przyspieszala i
mogli ja obserwowac, to gdyby osiagnela wzlgedem nas predkosc blisko
swiatla, to zobaczylibysmy ze STOI w miejscu. Dlaczego? Bo swiatlo
wyslane przez nia w naszym kierunku musi miec c, swiatlo wyslane od niej
w kierunku przeciwnym do nas musi miec c, dla rakiety, ktora wzgledem
nas porusza sie z predkoscia bliska c swiatlo musi miec c.
To ze swiatlo pokonuje z naszego punktu widzenia te 4.2 lata swietlne (w
sensie odleglosci) w 4.2 lata, wcale nie oznacza, ze jakies materialne
cialo tez tak moze. Bo swiatlo nie ma masy, a kazde cialo, ktore
bedziemy rozpedzac przybiera na masie. I dla predkosci blskich c wazy
nieskonczonosc. Chcialbym znac sile ktora potrafi rozpedzic mase
nieskonczona.
> Oczywiscie, mozliwosci lotu z szybkoscia bardzo bliska c
> na duze odleglosci (dziesiatki-setki lat swietlnych i wiecej)
> sa mocno ograniczone m.in. przez:
> - potrzebny naklad energetyczny (nawet antymateria daje
> za duzy stosunek mas);
> - problem ekranowania przed czastkami w przestrzeni kosmicznej.
Pada okreslenie antymateria.
Wszystko super. Aby ja wyprodukowac potrzeba tyle samo energii, ile da
sie z niej wyciagnac. Bo jakos trudno jej szukac w naszym swiecie - od
razu anihiluje. Pozytony np. nie zyja dlugo...
Prosze zauwazyc, ze nie wykorzystujemy na szeroka skale akumulatorow
energii. Poruszamy sie, itp, przy pomocy paliwa, w ktore ta energia
zostala w taki czy inny sposob wladowana wczesniej.
Jakos malo slychac o samochodach na silnik elektryczny - ale zgadzam
sie, ze to kwestia techonologii.
Poza tym - trzeba ja jakos przechowywac. Moze w polu magnetycznym...
Czemu nie?
Ale tak jak mowilem - nie energia jest tutaj glowna przeszkoda - glowna
przeszkoda jest czas.
W czasie dyskusji pojawilo sie stwierdzenie, ze 70 czy iles tam lat temu
nie marzyli o lotach na ksiezyc. Ale dlatego, ze technologia na to nie
pozwalala - podstawy fizyczne istnialy.
W chwili obecnej nie ma podstaw fizycznych (sprawdzalnych doswiadczalnie
teorii) na podroze do gwiazd. A techologia tylko wykorzystuje to co
odkryje fizyka. Tyle chcialem przekazac.
A moze sie myle? Moze gdzies sie robi takie doswiadczenia??
Tomasz Halat