Pan Stanislaw Sidor napisal:
[...]
>> Do transportu ladunkow na ISS ESA planuje
>> wykorzystac inny pojazd o nazwie ATV (Automatical
>> Transport Vehicle). Musialo wyjsc Europejczykom, ze
>> podzial typu Sojuz/Progress bardziej sie oplaci niz
>> uniwersalny wahadlowiec wielokrotnego uzytku (bo z
>> Hermesa faktycznie zrezygnowano).
>Bo Zabojady nie potrafia zwiekszyc osiagow swojej Ariane.
>Dla Hermesa potrzebne byly spore przerobki i sporo
>wieksze osiagi owej rakiety.
Udzwig zwiekszono, promu nie zbudowano.
[...o kryzysie w Rosji]
>> To nie wina Ciolkowskiego, tylko Lenina!
>A dlaczego Lenina ?
Bo gdyby nie Lenin, kasy byloby wiecej.
>Pieniadze przepuszczal Nikita Chruszczow, Leonid
>Brezniew, Miachail Gorbaczow (ten to juz w zasadzie
>nie mial co). Moze przepuszczali w imieniu Lenina :-)))
W pewnym sensie. W imie tej samej chorej ideologii,
ktora dusila przez siedemdziesiat lat ruska gospodarke.
[...]
>Liczba oplacalnych startow Energii z ladunkiem towarowym
>bylaby tez niewielka z powodu braku zapotrzebowania na
>taki transport. Wczesniej czy pozniej padla by ta technologia.
Nie. W planach byla budowa wielkiej wojskowej stacji
kosmicznej Al~maz, oraz eksploatacja promu Buran w
celach militarnych, po za tym dochodzily programy cywilne,
np. budowa stacji Mir-2. Mowiac krotko, Energia mialaby
co robic.
>> Sojuzy sa wylacznie zalogowe, a Progressy - towarowe,
>> w obu przypadkach uslugi przez nie wykonywane sa
>> tansze od analogicznych uslug wykonywanych przez SS.
>Tyle ze:
>1. Sojuz jest ciasny jak cholera.
I co z tego?
>2. Sojuzem nie polatasz za dlugo 3. Z pokladu Sojuza bardzo trudno wykonywac prace
>w kosmosie (koszmarnie trudne EVA i brak
>jakichkolwiek manipulatorow).
Ruscy w ogole nie wykorzystuja plecakow manewrowych,
chociaz takie opracowali, dlatego wlasciwie wszystkie
spacery kosmiczne sa trudniejsze od amerykanskich.
Co do prac w kosmosie, np. serwisu satelitow: jakis czas
temu czytalem o brytyjskim projekcie dwuosobowej kapsuly
serwisowej wzorowanej na Gemini i wynoszonej rakieta
Ariane-4. Pojazd wyposazony bylby w zaawansowane
manipulatory pozwalajace zalodze na prace bez
opuszczania statku kosmicznego. Byl to projekt z lat
80-tych, tania i szybka w realizacji alternatywa Hermesa.
>4. Ladowanie w kapsule Sujuza odbywa sie "gdzie
>popadnie" (oczywiscie ekipy mniej wiecej wiedza gdzie)
Podobny problem jak z SRB, w przypadku SRB nawet
wiekszy, gdyz rakiety moga zatonac (co zreszta sie
zdarzalo).
>5. Rakieta nosna Sojuz pozostawia szmelc kosmiczny.
Podobnie jak zewnetrzny zbiornik ET, gorny czlon rakiety
szybko opada na Ziemie. Sam statek Sojuz ma silnik
manewrowy do zmiany orbity na wyzsza i do pozniejszego
powrotu na Ziemie. Rowniez rozdzielenie Sojuza przed
ladowaniem nastepuje blisko Ziemi, dlatego czlon
napedowy i kabina rekreacyjna tez szybko opadaja
na Ziemie.
>6. Sojuzem czy Progressem nie sprowadzisz prawie
>niczego na Ziemie.
Z wyjatkiem ludzi ;-).
To prawda, nie da sie sprowadzic ladunku na Ziemie,
ale na razie jest to nieduza wada, o czym juz pisalem.
>7. Technologie tam stosowane nie wnosza nic nowego,
>sa przejawem smutnego zastoju.
Czesciowo zgoda, ale technologia ma czemus sluzyc,
a nie tylko byc "nowoczesna", dlatego czasem lepiej
dopracowac stare rozwiazanie, niz wydawac pieniadze
na nowe.
Ogolnie, Sojuz jest juz przestarzalym (mimo modernizacji)
statkiem, ale wypada bardzo dobrze w porownaniu
z mlodszym o dwie dekady SS. Nie twierdze, ze Sojuz
jest swietny, tylko ze SS jest kiepski. Wahadlowce
bylyby wspanialymi, uiwersalnymi pojazdami, gdyby
konstruktorom udalo sie spelnic pierwotne zalozenia
dot. kosztow pojedynczej wyprawy.
[...]
>Czlowieku ! czy ty jezdzac(hipotetycznym) samochodem
>osobowym zawsze zabierasz 4 osoby + pelny bagaznik ????
Nie piszemy o samochodzie osobowym, ale o kosmicznym
transporterze. Jak dlugo utrzymalby sie na rynku kierowca,
ktory wozilby towar ciezarowka wyladowana tylko w 10%?
Jest to realna wada wspolczesnych wahadlowcow,
zauwazona zreszta przez konstruktorow. Wystarczy przyjrzec
sie projektowi Shuttle-2, ktory mial byc nastepca SS. Pojazd
ten NIE MA w ogole ladowni, opcjonalnie mozna mu
doczepic zasobnik z ladunkiem, ale zmniejsza to jego
"zasieg orbitalny". Podobnie inne projekty statkow
BADAWCZYCH i przewozacych ludzi (np. X-30) nie maja
ladowni. Z kolei projektowane obecnie pojazdy TOWAROWE
z reguly sa bezzalogowe (np. VentureStar, Hotol, itp.).
>Nie ma obecnie takich ladunkow (80-120t) do wynoszenia.
Nie ma, bo nikogo nie stac na ich wynoszenie, a dlatego nie
stac, bo ceny transportu sa wysokie. Pieciokrotne obnizenie
kosztu transportu oznacza automatycznie pieciokrotnie
wieksze masy przy tych samych pieniadzach. Inwestorzy
chetnie zwieksza masy satelitow, bo wieksze satelity
oznaczaja mniejsza potrzebe miniaturyzacji i stosowania
egzotycznych technologii, a to z kolei oznacza nizsza cene
samych satelitow. Przykladowo, wysokie ceny transportu na
orbite sprawiaja, ze oplaca sie kazdego satelite projektowac
od podstaw, dzieki czemu najefektywniej wykorzystuje on swa
mase. Niskie ceny transportu pozwolilyby budowac satelity
wykorzystujace standartowe, produkowane tasmowo moduly,
np. zrodla energii, systemy lacznosci, sterowania, orientacji
przestrzennej itp. Nizsze ceny satelitow i transportu na orbite
oznaczaja z kolei wieksza dostepnosc do tego typu uslug
i rozrost rynku.
>Jesliby nawet skomasowac pare satelitow, to z powodu
>ich ogromnej sumarycznej wartosci, dodatkowy koszt
>ubezpieczenia wyniesie z 200 mln$ i kalkulacje Twoje
>wezma w leb.
Powyzsze stwierdzenie jest bez sensu, poniewaz
sumaryczne ubezpieczenie kilku mniejszych rakiet bedzie
takie samo jak jednej duzej, a nawet wyzsze, poniewaz
przy wykorzystaniu malych rakiet koszt calej imprezy
wzrasta, a to wymaga wyzszych kwot ubezpieczenia.
>> Chcemy wynosic ludzi - jako ladunek mozna
>> umiescic stuosobowa kapsule powrotna
[...]
>Taka kapsula moze byc wkrotce zastosowana, turystyka
>kosmiczna juz rusza
Przydalaby sie jeszcze tania rakieta...
[...]
>> Po za tym
>> mozemy wynosic ludzi i ladunki na wysokie orbity, na
>> Ksiezyc i Marsa, w jednym locie mozemy umiescic na
>> orbicie stacje kosmiczna wielkosci Mira. Wszystko w
>> ramach technologii Space Shuttle.
>To dlaczego tego nie zrobiono ?
Poniewaz w czasie projektowania SS szacowano koszt
transportu na 1000-2000$/kg, rabnieto sie kilkadziesiat
razy i w efekcie jest jak jest.
>Moim zdaniem brak jest celu. Samo przeprojektowanie
>/zaprojektowanie Aresa troche zajmie. Potem ze 2-3
>probne starty, potem ???? co nim wozic i to problem.
To samo, co przedtem, tylko w wiekszych ilosciach
(i masach). Standartowo - male promy badawcze o
przestrzeni roboczo-zyciowej podobnej jak w SS (ale z
malenka ladownia na aparature badawcza) z dostepem
do wysokich orbit ziemskich (serwis na geostacjonarce)
czy nawet ksiezycowych. Podobnie, jak to planowano w
Energii (pisze tak na podstawie jednego rysunku z
"Astronautyki" rocznik bodajze '88) mozna by jedna
rakieta wyniesc kilka takich promow na niska orbite.
Opcjonalnie - duzy ladunek uzyteczny, np. kilka satelitow z
wlasnymi stopniami wynoszacymi na orbite geostacjonarna.
Mozna by tez stosowac ladunki mieszane, np. samolot
zalogowy na niska orbite i kilka satelitow itp. Jesli
pojawilaby sie potrzeba sprowadzania duzych mas
na Ziemie, to mozna pomyslec o zaprojektowaniu
bezzalogowych zasobnikow powrotnych.
Fantazjuje sobie, ale chce pokazac w ten sposob jedna
rzecz - pomimo nowoczesnej technologii SS jest bardzo
sztywny, brakuje mu elastycznosci ktora posiadaja
prymitywne przeciez statki poradzieckie. Najlepsza
bylaby jakas synteza rozwiazan obu mocarstw
kosmicznych, ruscy probowali zrobic cos takiego przy
Energii, ale nie zdazyli.
[...]
>> W przyszlym roku na orbite leci Slowak, prosze mi wierzyc,
>> nie za pieniadze z publicznej zrzutki.
>Mjr Miroslaw Hermaszewski tez obyl sie bez zrzutki ;-)
No wlasnie. A teraz podobno jestesmy zamozniejsi.
>Polska ma i tak sporo wydatkow np. budowa autostrad,
>wstapienie do NATO i restrukturyzacja armii oraz
>uzbrojenia, wstapienie do Unii, budownictwo
>mieszkaniowe, ....
>Gdzies w 2010 roku to widze Polaka na ISS, teraz to nie.
Ja tez nie wierze, ze w najblizszym czasie poleci Polak,
ale nie dlatego, ze nas na to nie stac. Wydatki na
bezpieczenstwo i nauke nie sa problemem, problemem
faktycznym sa rozrastajace sie wydatki socjalne, za ktore
kolejne ekipy rzadzace kupuja akceptacje spoleczenstwa
dla swojej polityki. Dzieje sie tak w momencie, gdy panstwa
zachodnie rozpaczliwie probuja wycofac sie przynajmniej z
czesci socjalnych przywilejow duszacych europejska
gospodarke.
>> Przy dzisiejszej miniaturyzacji udzwig kilkaset kg daje
>> spore mozliwosci, mozna wynosic satelity badawcze i
>> telekomunikacyjne (pisalismy wczesniej o Palapie: 500kg)
>> a nawet male sondy miedzyplanetarne, mozna realizowac
>> wlasny program alternatywnych napedow (zagle sloneczne,
>> silniki jonowe), mozna przede wszystkim zdobyc
>> doswiadczenie niezbedne przy wynoszeniu wiekszych
>> obiektow, mam tu na mysli zarowno technologie,
>> jak i wyszkolenie ludzi.
>Jako to do mnie nie przemawia. Francuzi lepia ta swoja
>Ariane i inne technologie juz nascie i dziesiat lat i efekty
>mizerne.
Moze nie sa naglosnione, ale ESA przejela wiekszosc
rynku transportu satelitow komercyjnych. ESA prowadzi w
zasadzie dzialalnosc komercyjna, a nie badawcza.
-- Borys Dabrowski
* * * URANOS: Klub Kosmicznej Ekspansji Cywilizacji * * *
http://www.uranos.eu.org/ ura...@uranos.eu.org