On the news Borys Dabrowski wrote:
> Pan Stanislaw Sidor napisal:
> >Nadal nie rozumiesz polityki.
> Chyle czola przed znawca. ;-)
Dobra, odkladam (chwilowo) polityke.
> Nie ma takiego wymogu w MD, jest on w metodzie Gingrich'a. Gdyby MD
> realizowano metoda Sagana (a wlasnie tak realizowana jest ISS), to zaloga
> moglaby byc miedzynarodowa.
Owszem, ale jak to juz dawno powiedziano, trudno byloby ustalic optymalny
sklad zalogi oraz wlasnie to, ze mialby on posmak nacjonalistyczny,
powodowaloby wieksze zaangazowanie sie USA w projekt.
> Dlaczego najpierw, a nie na przyklad w miedzyczasie?
> Wymiana materii miedzy Marsem i Ziemia jest faktem,
> wiec pewnie
> znajdziemy ziemskie bakterie, tylko ze w takim znalezisku nie ma niczego
> niezwyklego.
Faktem jest wymiana materii na drodze Mars->Ziemia.
Odwrotna jest tylko hipoteza~.
> Prawdziwa rewelacja byloby znalezienie organizmow zywych tak
> odmiennych od ziemskich, zeby mozna bylo jednoznacznie stwierdzic, ze
> powstaly niezaleznie od Ziemii. Chodzi mi o to, ze z samego faktu
> znalezienia zycia na Marsie nie wynika, ze na Marsie powstalo zycie -
> moglo sobie przyleciec z Ziemii - a tym samym nie mozna na podstawie tego
> faktu twierdzic, ze kosmos jest wypelniony zyciem.
Zbyt to pesymistyczne, bo mnie by sie wowczas wydawalo, ze zycie jest
wlasnie zjawiskiem powszecznym w wszechswiecie i latwo jest "zapladniac"
obce planety.
> Osobiscie wolalbym, zeby niczego nie znaleziono, bo moze sie to skonczyc
> zablokowaniem kolonizacji planety, czyli druga Antarktyda.
Sa bardzo duze szanse :-)
> Z powyzszego opisu mozna wyciagnac istotny wniosek - podczas pracy
> silnika termoslonecznego zaloga moze jeszcze siedziec na Ziemii, poniewaz
> gdy silnik ten skonczy swoja prace, pojazd marsjanski nadal bedzie
> znajdowal sie na ziemskiej orbicie (tylko bardzo wydluzonej), nic wiec
> nie stoi na przeszkodzie, by dopiero wtedy doslac zaloge na poklad przy
> pomocy rakiety klasy Proton ze statkiem wielkosci Sojuza (dokladnie tak
> samo jak w ruskich misjach Zond z lat szescdziesiatych i
> siedemdziesiatych).
:-)))))
A gdzie by sie oni przesiadali w apogeum, czy w perygeum ???
Jak w perygeum, to roznica predkosci pomiedzy tym "Sojuzem" a statkiem
marsjanskim bylaby rzedu vII-vI, a jesli w apogeum, to jak tam doleciec tym
"Sojuzem" wyplutym przez Protona nawet z wielkim rozgonnym czljenom.
Oj, chyba cos przekombinowales.
> Nie wzialem, poniewaz silnik ten bylby uzywany wylacznie na orbicie
> ziemskiej, dalej wszystko odbywalo by sie wedlug starego zubrinowskiego
> scenariusza. Ogolnie, dzieki zastosowaniu silnikow termoslonecznych do
> realizacji wyprawy marsjanskiej wystarczylaby rakieta o udzwigu ok. 80
> ton (z czego polowe stanowilby stopien (stopnie) termosloneczny) zamiast
> 120 ton w przypadku samej chemii.
O.K., ale tracimy czas, powietrze i jedzonko dla kosmonautow.
> >I jak ktos juz by tam polecial, zachorowal, to paciorek i do piachu.
> Uroki pionierskiego zycia. ;-) A powaznie, w bazie z pewnoscia bylby
> lekarz i wyposazenie medyczne.
W sklad zalog wg. klucza Zubrina nie wchodzilby lekarz profesjonalny, bo jak
to on okreslil, baliby sie go zaloganci, gdyz lekarze w misjach kosmicznych
nic tylko wysysaja krew, robia zastrzyki, czyli czynia same okropne rzeczy
:-)
> Boisz sie, ze moze zabraknac chetnych? ;-) Ja bym jeszcze doplacil, tylko
> zeby chcieli zabrac.
Nie ma sprawy, skladka moze wyniesc po kilkanascie mln. USD :-)
> Powyzsze nie jest pochwala stacji kosmicznej, tylko metody Sagana.
> Program marsjanski tez mozna tak realizowac.
Metode Sagana o kand d**y rozbic. Ani jedno nie dobre, ani drugie :-(
> [...] a na Rotona zabraklo pieniedzy (zwolnili teraz czesc
> pracownikow, zeby starczylo pieniedzy na dokonczenie testow naziemnych,
> zrezygnowano tez z budowy wlasnego silnika rakietowego - zamiast tego
> kupia juz istniejacy, konwencjonalny silnik z turbopompa).
Oj do licha, przykro :-(((
> Jak by nie
> patrzec, wahadlowce polataja jeszcze kilkanascie lat,
Wlsnie zabieraja sie do generalnej wymiany elektroniki i awioniki (fly by
wire) rodem z Boeninga 777 (jeden juz przerobiono).
Mnie to nawet cieszy, w koncu jest to ladne ptaszysko :-)
> Jezeli chodzi o
transport zapasow dla marsjanskiej bazy, to tez moglyby
> byc wynoszone na LEO rakietami jednostopniowymi, a dalej przy pomocy
> dodatkowego stopnia. Tylko przy wysylaniu ludzi potrzebne sa duze kapsuly
> wymagajace Aresa, towarowce moga byc mniejsze.
No nie wiem. Jedzonka trzeba kilka ton tak samo jak i wodoru.
> Co do projektow Zubrina -
> przewiduja one caly szereg ulepszen wprowadzanych w trakcie rozwoju
> programu marsjanskiego, wystarczy poczytac podrozdzial "Mozliwosci
> nowoczesnych technologii" rozdzialu "Lot na Marsa" w "Czasie Marsa".
Czytalem, czytalem. Takie sobie rozmyslanka.
> >Jest jaki jest. Najlepiej gdyby zostal zrealizowany w
> >poczatkowych latach 90-atych.
> >Wszystko pasowalo, a teraz zaczyna juz troche byc "nieswiezy".
> Moze i racja. Nalezaloby pomyslec o odmlodzeniu projektu, ale takie
> podstawowe elementy jak produkcja paliwa na Marsie pozostana niezmienne.
> Najwiecej moze sie zmienic w transporcie z Ziemii na LEO i z LEO na
> Marsa, sprzet i droga powrotna beda podobne.
Nie zapominajmy jeszcze o jednej kwestii. Powrocie kosmonautow z Marsa na
Ziemie. Zubrin konczy swe projekty na tym, ze statek dolatuje w poblize
Ziemi. A co potem ???
La~dowanie bezposrednie, dokowanie do ISS ?
Od pol roku nie daje mi to spokoju.
(STS)